Koszmar zaczął się w czerwcu 2017 roku. Miałem wtedy 26 lat, a moje oczy nagle przestały normalnie funkcjonować. Czerwone naczynka, dramatyczna suchość i biała maź w kącikach. Lekarze? Tradycyjnie, odsyłali mnie z kwitkiem, wręczając recepty na sterydy i krople nawilżające.
Diagnoza, która zmieniła wszystko
Dopiero badanie w laboratorium ujawniło ukrytego wroga – nużeńca. Przeraziło mnie nie tylko to, że coś żyje w moich rzęsach, ale to, co dzieje się, gdy ten pasożyt obumiera. Uwalnia on wtedy do gruczołów potężną bombę bakteryjną, co tłumaczyło te moje masakryczne stany zapalne, z którymi nie radziły sobie żadne krople. Powieki puchły z każdym dniem, a wzrok tracił na ostrości.
Koniec testów w ciemno
Pierwsze miesiące leczenia to były testy w ciemno. Wylewałem na powieki popularne na forach płyny (Blephasol, Demoxoft) i z przerażeniem patrzyłem na pogarszający się stan oczu. Zrozumiałem, że muszę wytoczyć twarde, nieustępliwe działo i połączyć leki niszczące pancerz pajęczaka z mechanicznym odblokowywaniem gruczołów Meiboma.
Komentarze (0)
Bądź pierwszy! Podziel się swoją opinią.
Dodaj komentarz